Dziś kontynuujemy naszą podróż po kobiecym cyklu. W poprzednim artykule
omówiłam menstruacje i fazę folikularną. Mam nadzieję, że wypróbowałaś już na sobie zawarte w nim zalecenia. Dziś przejdziemy do pozostałych dwóch faz naszego cyklu, które niestety nie występują u kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną. Jeśli do nich należysz wystarczy, że po
menstruacji zastosujesz odżywianie krwi, o którym wspomniałam w poprzednim artykule. W pozostałej części cyklu nie będą u Ciebie zachodziły żadne zmiany.

Zazwyczaj w połowie cyklu występuje owulacja. Komórka jajowa zostaje uwolniona z jajnika do jajowodu i powoli kieruje się w stronę macicy. Czas okołoowulacyjny to jednocześnie najbardziej płodne dni w ciągu miesiąca. Nasze ciało gotowe jest do zapłodnienia. Z tego też powodu jest to czas, kiedy czujemy się najbardziej atrakcyjne. Często nawet nasza skóra wygląda
lepiej niż w innych dniach cyklu. Nasze ciało staje się bardziej elastyczne. Warto pamiętać, że właśnie w trakcie owulacji z jednej strony czujemy, że możemy naprawdę dużo, z drugiej strony nasze ścięgna i więzadła mają największą elastyczność. Dlatego też w tych środkowych dniach
cyklu należy uważać z intensywnością ćwiczeń. Nawet jeśli czujesz, że możesz wszystko, to nie szarżuj się za bardzo. Bądź uważna, pamiętając, że w tym czasie Twoje stawy są mniej stabilne. To dobry czas na siłowe ćwiczenia wzmacniające, wykonywane z dużą uważnością. Nie jest to natomiast dobry moment na uprawianie sportów wymagających dużej stabilności stawów, np. jazda na nartach.

Owulacja to czas kiedy powinnaś unikać ryzyka wychłodzenia organizmu. Pamiętaj więc o odpowiednim ubraniu, zwłaszcza teraz, podczas jesiennej aury pogodowej. Unikaj zimnych napojów, surowych potraw prosto z lodówki, w tym również sałatek. Zwłaszcza jeśli jesteś osobą, która łatwo marznie.

Owulacja to również szczyt naszej kreatywności. Mamy wiele pomysłów, a do tego dużo energii do działania. Jednak pamiętaj, że Twoja wydajność po owulacji zacznie spadać, więc skrzętnie zapisuj wszystkie swoje pomysły. Zacznij ich realizację, ale najlepiej ciąg dalszy zaplanuj na czas po okresie, gdy znów będziesz tryskać energią.

Pomiędzy owulacją a menstruacją następuje faza lutealna czyli tzw. faza ciałka żółtego czy też wydzielnicza. Jest to czas, kiedy nasza macica przygotowuje się na przyjęcie zapłodnionej komórki jajowej. Tkanka w jej ścianach grubieje, komórki gromadzą wartości odżywcze. Pod koniec tej fazy, o ile nie doszło do zapłodnienia, rozpoczyna się proces złuszczania śluzówki macicy i następuje krwawienie.

Im bliżej końca tej fazy, tym bardziej mogą dopadać nas rozmaite zastoje, zarówno w naszym ciele, jak i w nastroju. Jest to czas, w którym wszelkie ćwiczenia fizyczne są najbardziej wskazane. Szczególnie jeśli cierpisz na PMS, to już od owulacji zadbaj o regularny wysiłek fizyczny. Mogą to być nawet długie spacery. Choć teraz jest odpowiedni czas na najbardziej intensywne ćwiczenia. Faza lutealna, to również czas, kiedy nasz organizm wydziela najwięcej progesteronu. Tym samym mamy największy potencjał do spalania tkanki tłuszczowej. Jeśli to możliwe zmniejsz na ten czas ilość węglowodanów w diecie na rzecz tłuszczów. W ten sposób nie tylko możesz zredukować ilość tkanki tłuszczowej, ale również wspomóc gospodarkę hormonalną. Tuż przed kolejną menstruacją, szczególnie jeśli mocno dokuczają Ci wszelkiego rodzaje bóle, pomocna może okazać się lampka czerwonego wina. Możesz również sięgnąć po herbatkę z kopru włoskiego, liści malin czy pączków róży. Do potraw dodawaj ziół, przypraw i dodatków o ostrym smaku. W tym czosnku, pora i cebuli. Jeśli przed menstruacją czujesz się opuchnięta, to polecam fasolkę adzuki, najlepiej z białym ryżem.

Zachęcam Cię do przeżycia choć jednego cyklu świadomie. Z pełnym poczuciem co dzieje się w Twoim ciele oraz dostosowaniem aktywności, odżywiania do danej fazy. Często zdarza się, że już sama świadomość oraz zaakceptowanie zmian zachodzących w ciele w trakcie cyklu sprawia, że zarówno PMS jest mniej dokuczliwy oraz przede wszystkim czujemy się lepiej same ze sobą.